Numer 3:
Wzrost Testosteronu

Nie wiem, jak dużo siedzisz w internecie, ale jeśli zdarza Ci się surfować po YouTube, być może trafiłeś na “no fap challenge”. Polega to w dużym skrócie na tym, żeby przez długi czas powstrzymywać się od masturbacji, albo nawet od seksu. Rzekomo dzięki temu masz mnóstwo energii do działania, bo Twój poziom testosteronu drastycznie wzrasta. A wraz z nim Twoja pewność siebie, masa mięśniowa i siła. Taaa, piękne zapewnienia, ale ile w nich prawdy? Otóż jak się okazuje, niewiele. Badania wykazały, że stężenie tego niezwykle istotnego dla mężczyzn hormonu rośnie do 3 lub 4 dni po ostatniej masturbacji/akcie seksualnym. A potem… Drastycznie opada. Gdyby tak się nie działo, już po miesiącu miałbyś tak ogromne libido, że chciałbyś kopulować ze wszystkim, co się rusza. Jak wiadomo, tak to nie wygląda. W przypadku masturbacji zasada jest prosta: Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dzieje się tak dlatego, że od razu po wytrysku organizm chce wyrównać poziom testosteronu i produkuje go więcej, abyś był za niedługo gotowy na następny “strzał”. Jeśli jednak nie wykazujesz żadnej aktywności, Twoje ciało nie ma po co produkować aż tyle plemników, więc tego nie robi. Wszyscy, którzy twierdzą, że masturbacja jest nienaturalna, powinni rzucić okiem na badania, z których wynika, że nawet noworodki się dotykają, by odczuwać przyjemność seksualną. Poza tym- jeśli długo tego nie robisz, zaczynasz mieć mokre sny. Ciało samoczynnie pozbywa się zalegającego nasienia. Oczywiście są sytuacje, w których zaprzestanie onanizacji wyjdzie Ci na zdrowie- jeśli na przykład jesteś uzależniony i robisz to pięć razy dziennie, pozbywasz się dużych ilości cynku wraz z nasieniem, więc gdy zmniejszasz częstotliwość wytrysków, naturalnie odczujesz wzrost poziomu testosteronu. Ale jeśli jesteś normalnym gościem, który od czasu do czasu rozładowuje w ten sposób napięcie, nie daj sobie wmówić, że #nofapchallange sprawi, że nauczysz się telekinezy, lewitacji, albo podgrzewania pokarmów laserem z oczu.


